Jak Adobe i Docusign konkurują ze sobą, aby ustanowić fosę SEO za pomocą intencji wyszukiwania
Opublikowany: 2021-06-17W zeszłym roku z podpisu elektronicznego korzystało więcej osób niż kiedykolwiek wcześniej.
Pośrednicy w obrocie nieruchomościami. Bankowcy. prezesi. Menadżerowie projektu. A tradycyjne firmy usługowe były pod wieloma względami zmuszone do wypróbowania czegoś, czego nigdy wcześniej nie robiły. W ten sam sposób, w jaki wideokonferencje zostały narzucone wielu organizacjom w 2020 roku; świat podpisów został również zepchnięty na marki i osoby z całego świata.
W szczytowym momencie pandemii ruch związany ze słowem „esignature” osiągnął rekordowy poziom. Ludzie ze wszystkich środowisk potrzebowali podpisywać rzeczy, ale nie mogli spotkać się osobiście, żeby przełożyć pióro na papier, jak to robili przez tyle lat.
Oto migawka liczby wyszukiwań pochodzących z tego skoku:

Rok później zainteresowanie i popyt na podpisy elektroniczne jeszcze nie powróciły do poziomów zbliżonych do poziomów sprzed pandemii. Jest to jedna z wielu branż, które naprawdę skorzystały na rozwoju pracy zdalnej i potrzebnych podpisów od ludzi mieszkających i pracujących tysiące mil od siebie.
W tej przestrzeni działa garstka graczy SaaS.
DocuSign jest jednym z liderów z kapitalizacją rynkową 48 mld USD, szacowaną stopą wzrostu przychodów na poziomie 42% i 17% marżą operacyjną. To piękny biznes i jeden z najlepszych przykładów oprogramowania, które naprawdę pożera świat. Oprócz DocuSign są też takie odtwarzacze jak Hellosign, Pandadoc i SaaS Giant, na których wielu śpi: Adobe…
Wszystkie te firmy skorzystały na rozwoju pracy zdalnej. Ale kiedy przyjrzysz się bliżej poszczególnym stronom, które przedstawiają ich produkty z podpisami elektronicznymi — Docusign całkowicie zdmuchnął ich konkurencję z wody, jeśli chodzi o właściwe prowadzenie marketingu.
Pamiętaj… Wszystkie te witryny mają wiele stron, które przechwytują ruch związany z odmianami słów kluczowych wokół podpisów elektronicznych. Możliwość uszeregowania tych fraz w wyszukiwaniu jest ważna z wielu powodów, ale głównym z nich jest:
Ktoś, kto szuka rozwiązania z podpisem elektronicznym, prawdopodobnie znajduje się w momencie podróży klienta, w którym potrzebuje rozwiązania problemu.
Ponieważ ktoś prawdopodobnie im powiedział:
Czy możesz wysłać mi umowę do podpisania? Lub wyślij, a podpiszę elektronicznie…
Co spowodowało, że zaczęli mówić „umm, czekaj, co… okej… spróbujmy Google”
I właśnie wtedy wpisują „Podpis elektroniczny” w Google (a przynajmniej tyle wpisuje co miesiąc 95 000 osób) i rozpoczynają poszukiwania rozwiązania…

Stąd… Użytkownik będzie przewijał: Cztery reklamy firm takich jak Pandadoc, Signdoc, Docusign, Capterra i innych marek. Niektórzy klikają te reklamy i kosztują różne firmy w dowolnym miejscu od 7 do 15 USD za kliknięcie, ale większość ludzi przewinie obok tych reklam i przejdzie do linku, który jest organicznie klasyfikowany.
Ta firma. Ta strona. Ta strona jest…
*proszę o werble*
To zależy.
Zgadza się. To zależy od tego, kiedy i gdzie jesteś.
Jako Kanadyjczyk strona, którą otrzymuję, różni się od moich kolegów z Teksasu i Irlandii. Strona, z którą się dzisiaj spotkałem, to strona produktu podpisu elektronicznego firmy DocuSign. Oto migawka pokazująca, jak dobrze działa strona podpisu elektronicznego DocuSign:
- Ruch organiczny przekraczający 552 000 rocznie
- Ponad 1400 historycznych domen odsyłających
- Rankingi dla 1500 słów kluczowych
- Wartość ruchu 309 000 $
Całkiem dobrze, prawda?
Jest to szczególnie dobre, gdy weźmiesz pod uwagę fakt, że ta strona NIE jest edukacyjna. To wyłącznie próba sprzedania i poinformowania osoby o produkcie podpisu elektronicznego oferowanym przez DocuSign. Teraz sprawy stają się bardzo interesujące. Konkurencja, z którą mierzy się Docusign (Adobe), podchodzi do treści zupełnie inaczej.
A w wielu miejscach… Zostali za to nagrodzeni.
Oto zrzut ekranu SERP (strony wyników wyszukiwania) z Ahrefs:

Zauważ, kto jest numerem 1?
To Adobe.
W rzeczywistości po podłączeniu tego adresu URL do narzędzia do analizy słów kluczowych wskaźniki wokół niego są równie imponujące, jak na stronie produktu Docusign. Oto kilka danych:
- To zajmuje 794 słów kluczowych
- Generuje 37 500 wizyt miesięcznie
- Ma całkowitą miesięczną wartość ponad 752 000 USD
Nieźle, co?
Powodem, dla którego (wierzę), że ta strona zajmuje tak wysoką pozycję w wynikach wyszukiwania, jest to, że spełnia ona inny poziom intencji wyszukiwania niż strona Docusign.

Strona Docusign koncentruje się na intencji wyszukiwania na poziomie transakcyjnym (chcę kupić produkt z podpisem elektronicznym), podczas gdy strona Adobe koncentruje się na intencji wyszukiwania informacji (chcę dowiedzieć się o podpisach elektronicznych).
Ludzie używają Google przede wszystkim do 4 typów intencji wyszukiwania:
Informacyjne: Chcesz dowiedzieć się więcej
Np. „Co to jest podpis elektroniczny?”
Nawigacja: Chce znaleźć się w jakimś konkretnym miejscu
Np. „Produkt podpisu elektronicznego Docusign”
Transakcyjne: szukanie aktywów do kupienia, wykorzystania lub pobrania
Np. „Ceny dokumentów”
Dochodzenie: próba porównania aktywów
Np. „Dokument kontra Hellosign”
Możesz sobie wyobrazić kilka odmian słów kluczowych, z których mogą skorzystać osoby poszukujące rozwiązań związanych z podpisami elektronicznymi, gdy pomyślisz o tym z tego obiektywu:

Zamiar wyszukiwania to powód, dla którego użytkownik .
To jest powód, dla którego odbierają swoje urządzenie, udają się do Google i wpisują swój najnowszy problem lub zapytanie. Chcą odkryć coś nowego, dowiedzieć się więcej na dany temat lub porównać opcje przed podjęciem decyzji o kolejnym kroku.
Tworzenie treści edukacyjnych może przynieść OGROMNE nagrody. Wyobraź to sobie…
Ktoś szuka informacji na temat podpisów elektronicznych, wchodzi do Google, aby je znaleźć, klika link, poznaje koncepcję, a po tym, jak się dowiaduje, otrzymuje wezwanie do działania, aby zapisać się do rozwiązania. To niesamowity lejek.
Oto duży problem, który firma Adobe przeoczyła:
USUNIĘLI TĘ STRONĘ!!!!
Tak.
Kiedy kliknąłem na ten link w SERP; oto z czym się spotkałem:

O nie.
O nie.
O nie, o nie, o nie, o nie….
Więc co to oznacza?
Oznacza to, że zespół Adobe pracował nad ich witryną, ale wyraźnie przegapił notatkę o tym, że ta strona prawdopodobnie drukowała dla nich pieniądze. Eek. Niedobrze.
Stanowi to dużą szansę dla ich konkurentów, aby wyjść, stworzyć stronę, która przyjmuje bardziej edukacyjne podejście do ich treści, a następnie ustawić pozycję pod kątem tego dokładnego wyrażenia.
Biorąc pod uwagę fakt, że ta strona jest obecnie w błędzie 404… powiedziałbym, że można bezpiecznie założyć, że zespół SEO firmy Adobe jest wściekły na osoby stojące za ostatnią migracją/zmianą witryny LUB….
Zespół SEO po prostu… nie przewidział tego… nadchodzi?
Może?
Nie wiem… Ale to nie jest dobry wygląd.
Chociaż wydaje się, że Adobe napotyka pewne wyzwania związane z możliwością podpisu elektronicznego. Nie ma wątpliwości, że ich zespół nadal aktywnie szuka słowa kluczowego. Jednym z największych wskaźników, że oczywiście zależy im na tej możliwości, jest to, że jest właścicielem adresu URL: esignature.com . Tylko ktoś poważnie podchodzący do tematu może być właścicielem domeny…
Sprawdź Relentless.com lub B2BGrowth.com.
Wszystkie firmy, które traktują coś bardzo poważnie.
Strona, do której Adobe kieruje użytkowników z domeny esignature, nie działa tak dobrze, jak strona, która kiedyś była oceniana jako strona edukacyjna.
Adres URL esignature.com generuje 87 000 wizyt miesięcznie, ma ponad 2500 domen odsyłających i wartość ruchu wynoszącą 172 000 USD… Więc nie zrozum mnie źle. Nadal wykonują świetną robotę w uchwyceniu części popytu w tej branży. Ale strona 404 nie robi im absolutnie żadnych przysług (plz FWD to dla każdego, kogo znasz w Adobe).
Podsumujmy więc całą sytuację w ten sposób:
Nigdy nie wiesz, kiedy spotkasz się z wydarzeniem zmieniającym zasady gry, które wymaga rakiet dla określonego elementu Twojej branży. Marki, które od lat tworzą treści związane z tematem esignature, były w stanie odblokować niesamowite zwroty w ciągu ostatnich 13 miesięcy. Podobnie bloger kulinarny, który zyskał reputację dzięki tworzeniu treści o zakwasie, był w stanie odblokować niesamowite zwroty. Ty też masz możliwość odblokowania tych wspaniałych zwrotów, ale wszystko zaczyna się od dwóch rzeczy:
1) Tworzenie treści wokół tematów, które mają duże możliwości rozwoju
oraz
2) Bycie konsekwentnym w tworzeniu i optymalizacji treści
Robisz te rzeczy dobrze i będziesz na dobrej drodze do stworzenia fosy content marketingowej. Niezachwiana sytuacja, w której Twoja pozycja w SERP będzie zakorzeniona w dostarczaniu wartości, a algorytm nie będzie miał innego wyboru, jak sprawić, by Twoja treść była pozycjonowana.
