Rozmowa z Johnem Armsem: Siła reklamy wideo online

Opublikowany: 2017-01-27

„2017 będzie punktem zwrotnym, jeśli chodzi o wideo online” według Johna Armsa, dyrektora generalnego Wingnut Advertising z siedzibą w Minneapolis. Arms potwierdza swoje twierdzenie, wyjaśniając, że wideo w końcu osiągnęło punkt, w którym wartość jest widoczna, a przeszkody, czy to koszt, czy czas, zniknęły. A opinie Arms są poparte jego doświadczeniem zawodowym i danymi branżowymi. Według Interactive Advertising Bureau wydatki na wideo na oryginalne treści cyfrowe wzrosły od 2014 r. o 114 procent, ale wielu marketerów wciąż ma trudności z wykorzystaniem siły i niuansów wideo online.

Firma Arms, która wraz z partnerem Gregiem Duttonem założyła Wingnut Advertising w lipcu 2004 r., wprowadziła firmę Wingnut od jej korzeni jako tradycyjnej agencji reklamowej do złożonego i zmiennego świata cyfrowego. Dzisiaj, wraz z trzecim partnerem, Jimem Cousinsem i 15-osobowym zespołem, Wingnut może pochwalić się listą klientów, która obejmuje takie firmy jak Amsoil, Bremer, AccentCare i DairiConcepts. Są lata świetlne od skromnego początku działalności w piwnicy z 350 USD i używanym komputerem Apple. Arms i jego zespół pomogli klientom Wingnuta poprowadzić ich ze świata sprzed YouTube do wykorzystania wideo online jako potężnego narzędzia reklamowego. Podczas gdy tradycyjna reklama nadal będzie odgrywać rolę w pracy Wingnuta, Arms rozumie również lukę, jaką filmy online wypełniają dla marek, które dążą do gry angażującej klienta, której reklamy telewizyjne nie mogą wypełnić.

Autentyczność

Siła wideo online tkwi w jego zdolności do komunikowania się w prawdziwie autentyczny sposób. To tutaj istnieje największa szansa i gdzie największe „grzechy” nagromadziły się w ciągu ostatnich pięciu do dziesięciu lat, według Arms. Tak jak niektóre firmy przekonały się, że wideo online nie może być produkowane w tym samym duchu, co reklama tradycyjna, tak wiele się nie stało.

„Ludzie brali wideo online jako„ och, użyjemy go jako masowej świadomości w tym środowisku”. I nie działa w tym środowisku” – powiedział Arms. W przeciwieństwie do reklamy telewizyjnej, wideo online zapewnia firmom kanał, w którym można ujawniać autentycznie prawdziwe fragmenty ich pracy. Co ważne, dodaje, „wąchacze są silniejsi niż kiedykolwiek dla BS”.

Internetowa reklama wideo a reklama telewizyjna

Istnieje wiele oczywistych podobieństw, a jednocześnie rażących różnic między reklamą wideo online a reklamą telewizyjną. Od sposobu tworzenia treści po sposób jej pomiaru, kluczowe różnice, które marketerzy powinni zrozumieć, są również liczne. Po pierwsze, jeśli chodzi o jakościowe aspekty wideo online, Arms dzieli je w ten sposób: „wideo online może również być o wiele bardziej pouczające, ale ludzie szukają rzeczy bardzo konkretnych i w ten sposób się tam dostają. Ich poszukiwania to duża część tego. Szukam tej rzeczy do kupienia, tej rzeczy do zrobienia lub tego doświadczenia, aby mieć. Online nie musi tak ciężko pracować nad marką, jak robi to reklama przerywana. Dzięki temu marki mogą być bardziej informacyjne”.

Należy pamiętać, że lata temu agencje reklamowe wyprodukowały spot telewizyjny dla klienta. koszty były astronomiczne w porównaniu z dzisiejszymi kosztami wytworzenia krótkiego filmu online. Wynikało to z medium, dla którego był przeznaczony, i zapotrzebowania na „doskonałość”, ponieważ reklama była produkowana tylko raz i wielokrotnie oglądana za pośrednictwem drogich wydatków na reklamę telewizyjną.

Wideo online spotyka klienta tam, gdzie on jest

Przede wszystkim wideo online może być bardziej informacyjne niż tradycyjne metody reklamowe. Ponieważ jest używany w ustawieniach mediów społecznościowych lub odkrywany przez wyszukiwanie, wideo spotyka klienta tam, gdzie spędza czas online. Ponieważ jednak osoby te decydują się na obejrzenie filmu lub aktywnie szukają treści w wyszukiwarkach takich jak Google, zazwyczaj szukają przydatnych informacji, a nie reklamy. Pomyśl, kiedy ostatnio „wygooglowałeś” reklamę produktu lub usługi, która Cię interesuje?

„Przeważnie to, co mówimy naszym klientom, to to, co robimy, to to, że spotykamy się z klientem tam, gdzie on jest”, mówi Arms. „Spotykamy się z nimi w wybranym przez nich okresie i ramach czasowych, a oni mówią nam, w jaki sposób chcą się z nimi kontaktować i angażować. A więc popracujmy nad tym.”

Mierz i optymalizuj

Prowadzi to do jednego z najbardziej dynamicznych aspektów marketingu cyfrowego i wideo online — cała treść jest wysoce mierzalna. Zasada numer jeden Arms brzmi: „nie rób niczego, czego nie możesz zmierzyć”, a także zachęca marketerów do mierzenia znaczących kluczowych wskaźników wydajności (KPI).

„Nienawidzę KPI, które mówią„ hej, oto ile mamy świadomości ”i to tak daleko, jak to możliwe. To naprawdę mnie wkurza”.

„Nienawidzę KPI, które mówią „hej, oto ile mamy świadomości” i to tak daleko, jak to możliwe. To mnie naprawdę wkurza. Myślę, że to nieodpowiedzialne. Nazywam to grzechem branży, za który muszę przeprosić i to mnie wkurza.” Arms żarliwie wierzy, że rolą agencji jest pełnienie roli konsultantów, którzy mają obowiązek pomagać klientom w budowaniu lojalności klientów, jednocześnie osiągając cele związane ze sprzedażą, świadomością i zaangażowaniem.

Dzięki narzędziom cyfrowym, takim jak wideo online, możliwy jest dogłębny pomiar i chociaż nie każda kampania lub projekt zakończy się sukcesem, Arms przypomina nam, że nawet szalone „pomyłki” mogą być znaczącym wskaźnikiem, który może prowadzić do lepszego podejmowania decyzji w przyszłości .

„Nigdy nie zapominaj, że za każdym razem, gdy konsument nic nie mówi lub reaguje, rozmawia z tobą, coś ci mówi”. To właśnie ludzie z Wingnut nazywają „kroczącą grupą fokusową”, wskazując na fakt, że wszystkie dane mogą dostarczyć wglądu i że zawartość powinna być stale mierzona i optymalizowana.

Zamiast mieć obsesję na punkcie konkretnych danych demograficznych, Arms twierdzi, że jego zespół stał się studentami antropologii — nieustannie poszukując wzorców zachowań i sposobu myślenia klientów. Kluczem jest zatem zrozumienie, jakie informacje będą pomocne dla klientów jego klienta, zanim klient zdąży to sobie uświadomić.

„Musimy ewoluować. Tak naprawdę to nie ja to mówię. Konsument mówi i jak mówi (seryjny przedsiębiorca) Gary Vaynerchuck i uwielbiam go słuchać: „rynek jest rynkiem jest rynkiem”. Nie możesz tego zmienić.

Nowe wezwanie do działania