Czego możemy się nauczyć ze wzrostu Zoomu podczas pandemii?
Opublikowany: 2022-05-041 kwietnia 2020 r. był dniem, w którym Eric Yuan, dyrektor generalny popularnej aplikacji wideokonferencyjnej Zoom, opublikował post na blogu firmy, w którym informował, że w marcu ich aplikacja dotarła do 200 milionów użytkowników dziennie. To było wielkie osiągnięcie, ponieważ oznacza 20-krotny wzrost w porównaniu z poprzednim kamieniem milowym 10 milionów użytkowników dziennie pod koniec 2019 roku.
Wielu ekspertów witało ludzi w nowej erze zoomu i doceniało firmę za to, co reprezentuje w czasach pandemii - zrzeszanie ludzi, którzy są zmuszeni do pozostania w domu i gdy firmy działają zdalnie, za pomocą jednej platformy do wideokonferencji na Centrum. To było proste wytłumaczenie, jak dużą popularność zyskał zoom.
Ale potem w kwietniu bańka pękła. Ludzie dowiedzieli się o kwestiach bezpieczeństwa i prywatności pod koniec marca. Problemy te zaczęły się nawarstwiać i wszyscy, od instytucji edukacyjnych po urzędy rządowe, zaczęli prosić Zoom o udzielenie odpowiedzi. A przede wszystkim giganci technologiczni, tacy jak Google i Microsoft, zdali sobie sprawę z szansy i wykonali ruch, aby wykorzystać potrzeby wideokonferencyjne ludzi podczas blokady.
Teraz można by założyć, że zła reklama, bardzo delikatne kwestie i twardy konkurent przyniosłyby zagładę Zoomowi. Mimo to aplikacja zoom jest używana w większości przypadków, w tym na spotkaniach biznesowych i zajęciach edukacyjnych. Rzeczywiście, rzeczy nie były takie same jak wcześniej, kiedy aplikacja Zoom była na topie, ale kiedy ludzie spojrzą wstecz na ten wiek, zobaczą, że to Zoom powstał wśród pandemii kowbojów i zrobił z tego dobry interes. Omówmy teraz kilka kluczowych aspektów, które za tym stoją.
Bezpieczeństwo jako podstawa oprogramowania
Jedną z najważniejszych rzeczy, których możesz się nauczyć od Zoom, jest kwestia bezpieczeństwa. Każdy, kto korzystał z aplikacji przed wybuchem pandemii, może opowiedzieć, jak Zoom miał te same problemy, zanim zyskał tak ogromną popularność.
Innymi słowy, zespół Zoom przyjął bardziej reaktywne podejście zamiast proaktywnego podejścia do bezpieczeństwa aplikacji do wideokonferencji. Wygląda na to, że najważniejszym celem firmy było zwiększenie bazy użytkowników, więc skupili się na łatwości użytkowania i funkcjach. Nie zatrudnili nawet firmy zajmującej się tworzeniem aplikacji ani nie przyjęli nowej architektury aplikacji. Wyjaśnia to jednak popularność i powszechne przyjęcie Zoom podczas pandemii Covid-19.
Jednak przyjęcie takiego podejścia osłabiło bezpieczeństwo aplikacji z założenia. Powiedzmy na przykład, że dołączenie do sesji na spotkaniu Zoom jest łatwe, ponieważ do uruchomienia aplikacji nie są potrzebne żadne specyficzne środowiska piaskownicy, takie jak systemy operacyjne Apple lub Microsoft. Dzięki temu użytkownik uzyskuje głębszy dostęp do aplikacji. I to jest powód, dla którego Zoom unika dystrybucji swoich aplikacji za pośrednictwem sklepów z aplikacjami systemów operacyjnych Windows i Apple. Ponieważ wiedzieli, że ich aplikacja zostanie zweryfikowana na podstawie ich poziomu dostępu do działania aplikacji.
I to nie jest jedyny problem z projektem zabezpieczeń aplikacji lub firmą podejmującą decyzje w związku z nią. Sam dyrektor generalny firmy Eric Yuan powiedział, że najlepsze praktyki, takie jak hasła sesyjne i poczekalnie, to tylko niektóre z wbudowanych funkcji aplikacji i zostały już dostarczone, zanim aplikacja stała się modna. Ale prawdziwym problemem jest to, że w prawdziwym życiu nie załamują się. Yuan przyznaje, że firma założyła, że zwykli użytkownicy rozumieją platformę wideokonferencyjną tak samo jak ich klienci biznesowi, ponieważ samodzielnie dostosowywali funkcje aplikacji.
Teraz, jakby problemów było mało, Zoom posunął się do stwierdzenia, że ich sesje spotkań są zabezpieczone szyfrowaniem end-to-end. Ale w rzeczywistości nie zbliżają się do tego, co powszechnie nazywają szyfrowaniem typu end-to-end. To było tak, jakby strzelili sobie w stopę.
Teraz, gdy opisuję kiepskie standardy bezpieczeństwa, gorsze decyzje strategiczne i oszukańczy marketing, można przypuszczać, że aplikacja Zoom leżałaby już w trumnie. Ale rzeczywistość wydaje się inna. W jakiś sposób Zoomowi udało się pozostać tą samą popularną platformą do wideokonferencji dla studentów i profesjonalistów. Jednym z powodów, o których mogłem pomyśleć, jest to, że personel Zoomu jest wystarczająco szybki, aby zakryć swoje słabości. Rzeczywiście podnieśli standardy bezpieczeństwa i prywatności danych. I zawsze odrzucali wszelkiego rodzaju krytykę różnymi strategiami marketingowymi.
Przeglądając studium przypadku Zoom i przyglądając się jego aspektom związanym z bezpieczeństwem podczas jego rozwoju, bardzo ważne jest, aby pamiętać, że żadna firma nie powinna narażać nawet plamy na bezpieczeństwo. Użytkownicy tej nowoczesnej ery doskonale zdają sobie sprawę z problemów związanych z bezpieczeństwem i prywatnością. I nie zawahają się wskazać problemów z tym związanych, zwłaszcza jeśli Twój sukces wygląda na wygraną z dnia na dzień.

Dlatego twórcy produktów cyfrowych muszą brać pod uwagę bezpieczeństwo od samego początku w fazie projektowania i muszą być do tego dokładni. Nawet jeśli masz szansę naruszyć pewne aspekty bezpieczeństwa w celu uzyskania korzyści finansowych i innych, nigdy nie powinieneś ograniczać bezpieczeństwa swojej aplikacji, szczególnie w kwestiach prywatności użytkowników.
Firma musi mieć plany awaryjne
To nie jest tak, że Zoom jest tutaj złym facetem i wszystko, co kiedykolwiek zrobili, jest złe. Z pewnością wiedzą, jak przyjąć właściwe rzeczy we właściwym czasie. Jego aplikacja ma skomplikowaną architekturę, która ułatwia użytkownikom korzystanie z Zoom, którego wszyscy użytkownicy potrzebują w dowolnej aplikacji, z której korzystają. Umieszczenie wszelkiego rodzaju funkcji w jednym miejscu zaprosi różnorodne grupy, od spotkań biznesowych po grupę przyjaciół podczas wieczoru cybergier, aby połączyć się na platformie.
Ale najbardziej wyjątkową cechą Zoom, dzięki której firma jest na szczycie, jest to, że jej eksperci bardzo szybko skalują się, aby sprostać wymaganiom zróżnicowanej grupy klientów. Teraz powiedz, czy jesteś w trakcie sesji i odczuwasz spadek jakości obrazu lub dźwięku, co możesz zrobić? Chciałbyś rozsądnie kłócić się z obsługą klienta Zoom. ale sposób, w jaki Zoom zdołał zyskać lub zrobić nagły skok z aplikacji dla ludzi biznesu do aplikacji dla wszystkich odbiorców, Twój problem techniczny jest uważany za nieistotny.
Wiem, że może się wydawać, że firma Zoom miała szczęście i udało im się to. Ale to nie prawda. Firma już przygotowywała się na możliwe nagłe wzrosty, zanim weszła na giełdę. Zbudowali 17 centrów danych, aby nadrobić zaległości, jeśli ruch w aplikacji zdoła wzrosnąć nawet 100 razy. Zoom umieścił na całym świecie profesjonalistów, którzy monitorowali systemy, a także zatrudniono przeszkolony personel, który mógł reagować w czasie klęsk żywiołowych. Tak więc wszystkie te przygotowania wykonane przez Zoom opłaciły się, gdy koronawirus uderzył w świat.
Tak więc, niezależnie od przypadku, Zoom został wcześniej przygotowany z planem awaryjnym. Byli gotowi dostosować się do nietypowego ruchu w obliczu jakichkolwiek nietypowych okoliczności, ale niewiele wiedzieli, że ich plan zostanie przetestowany na skalę globalną, a także w światowym kryzysie. Wyszli jednak zwycięsko, co świadczy o stopniu przygotowania firmy i to jest godne pochwały. Wiele światowych marek, startupów i innych firm mogłoby się tego nauczyć od Zooma.
Zdarzyło się jednak, że Zoom nie był na to przygotowany – ogólnoświatowa adopcja ich aplikacji do wideokonferencji. Osoby spoza świata biznesu również zaczęły korzystać z aplikacji, na którą Zoom nie był ani celowany, ani na którą nie był przygotowany. Nie można więc winić firmy za to, że nie obsługuje wszystkich swoich klientów tak skutecznie, jak ich rynek docelowy. Firma próbowała pomóc swoim zwykłym użytkownikom, publikując blogi, filmy i przewodniki szkoleniowe na swoich stronach internetowych, ale jednym z błędów, jakie popełnili tutaj, jest założenie, że wiedza techniczna edukatorów doprowadzi ich do bezpiecznego prowadzenia zajęć, co okazało się być fałszywym założeniem.
Było oczywiste, że firma zajmująca się tworzeniem aplikacji nie stworzyła Zoomu dla zwykłych użytkowników. Eric Yuan przyznał też, że gdyby miał jakiś wybór, natychmiast przeniósłby platformę z powrotem do biznesu B2B. To usuwa wszystko. Chociaż firma robi wszystko, aby pomóc zróżnicowanej grupie użytkowników, którą zdobyli w wyjątkowych okolicznościach, tj. pandemii, Eric Yuan sugeruje, że po zakończeniu pandemii firma może nie dążyć do szerszego rynku. Teraz wydaje się to dziwne, ponieważ gdyby Zoom zdecydował inaczej, byłoby to dla nich opłacalne.
Niech tak będzie. Ale dowiedzieliśmy się tutaj, że firma powinna zawsze mieć plan awaryjny, szczególnie dotyczący ruchu i funkcji. Obecnie stało się to kluczowe w erze chmury. Jeśli je posiadasz, możesz zyskać przewagę konkurencyjną na rynku w nietypowych okolicznościach, które pojawiają się od czasu do czasu. Moglibyśmy również wyciągnąć z tego lekcję, że nie można przygotować się na wszystko, co życie na ciebie rzuca. Wszystko, co możesz zrobić, to być gotowym na zrobienie lemoniady, kiedy dostaniesz cytryny.
Końcowe przemyślenia
Jest tak wiele rzeczy, których moglibyśmy się nauczyć z przypadku wzrostu Zoomu podczas pandemii Covid-19. Chodzi o to, jak firma powinna zarządzać krytycznymi kwestiami dotyczącymi produktów, wrażliwymi kwestiami klientów, filozofią podejmowania decyzji, planami awaryjnymi oraz sposobem postępowania, gdy pojawi się okazja. Możemy uzyskać wyraźniejszy obraz, gdy cały kurz opadnie w świecie po pandemii. Tylko wtedy możemy naprawdę powiedzieć, o co chodzi w Zoomie.
Ale na razie firmy muszą upewnić się, że podejmują świadome decyzje, gdy są wypróbowywane w trudnych czasach. To znacznie zwiększa szansę na sukces dzięki możliwości wsparcia rynku docelowego poprzez oferowanie lepszych produktów i usług w trudnych czasach.
