6 taktyk mediów społecznościowych, o których musisz zapomnieć
Opublikowany: 2018-02-15
Jeśli jedną z definicji szaleństwa jest robienie tego samego w kółko i oczekiwanie różnych wyników, to wielu menedżerów mediów społecznościowych musi być szalonych.
Czy ćwiczysz w mediach społecznościowych tą samą taktyką wycinania ciastek, która była stosowana od czasu, gdy Mark Zuckerberg wprowadził się do swojego pokoju w akademiku na Harvardzie?
Pomimo braku wymiernych korzyści lub możliwych do przypisania sukcesów kampanii w mediach społecznościowych, wielu menedżerów mediów społecznościowych prowadzi je w ten sam sposób.
Podczas gdy w niektórych przypadkach przyczyną może być lenistwo, w większości przypadków podejrzewam, że jest to po prostu nieznajomość innych sposobów lub ślepa wiara w „najlepsze praktyki”, które nie mają oparcia w zweryfikowanych danych.
Zatrzymaj się!
OK, będę trochę bardziej pomocny.
Zanim zaczniesz inwestować swój czas w strategie i taktyki, które faktycznie przynoszą rezultaty, musisz przestać marnować czas na te, które tego nie robią.
Oto sześć, które możesz natychmiast zatrzymać.
1. Tylko zamieszczanie linków
Zbyt wiele kont w mediach społecznościowych marki ma linki do własnych treści, jak większość lub nawet wszystkie ich posty.
Teraz absolutnie nie powinieneś wstydzić się udostępniania linków do własnych treści. Ty go stworzyłeś, jesteś z niego słusznie dumny (mam nadzieję), a Twoimi obserwującymi powinny być osoby, które są nim zainteresowane.
Ale jeśli twoje konta społecznościowe to w większości, lub (hej!) wszystkie linki do twoich własnych treści, twoi obserwatorzy stracą zainteresowanie, a nawet mogą cię przestać.
Nikt (celowo) nie zapisuje się na reklamy.
Co robić zamiast tego
- Zrównoważ swoje linki do treści z wpisami, które są ogólne i przydatne dla odbiorców, w tym udostępniaj treści z innych dobrych, niekonkurencyjnych zasobów. Twoim celem powinno być, aby ludzie myśleli o Twoim koncie społecznościowym jako pomocnym, a nie tylko promocyjnym.
- Mieszaj posty, które nigdzie nie zawierają linków, ale same w sobie są przydatne i pomocne. Na przykład możesz opublikować krótkie wskazówki lub przydatne spostrzeżenia. Lub rozpocznij rozmowę dotyczącą Twojej firmy i odbiorców. Ta ostatnia wskazówka jest szczególnie ważna w przypadku Facebooka, gdzie algorytm kanału informacyjnego teraz silnie faworyzuje posty, które z większym prawdopodobieństwem będą tworzyć „istotne interakcje” wśród Twoich obserwujących.
2. Skakanie z Follow do Pitch
Natrafiasz na kogoś w sieci społecznościowej, która wygląda interesująco. Niektórzy z Twoich znajomych są już połączeni z tą osobą. Więc klikasz „podążaj”. Niemal natychmiast twoja skrzynka odbiorcza staje się „ding”.

Jest nakręcanie i… boisko!
Co tu jest nie tak?
Wysyłanie automatycznej wiadomości lub e-maila natychmiast po tym, jak ktoś Cię obserwuje, jest chłodne, bezosobowe i sprawia, że obserwujący czuje się, jakby był dla Ciebie tylko perspektywą.
Co byś pomyślał o nowym sąsiedzie, którego zaprosiłeś na przyjęcie, gdyby jak tylko wszedł przez drzwi, zaczął rozdawać wszystkim swoim gościom swoje wizytówki. Co Twoi goście prawdopodobnie pomyślą o sąsiadach?
Dokładnie tak czuje się większość ludzi, gdy otrzymują od Ciebie wiadomość o boisku natychmiast po tym, jak Cię śledzą.
Co robić zamiast tego
- Używaj mediów społecznościowych do tego, co robi najlepiej: budowania relacji, a nie sprzedaży bezpośredniej.
- Umieszczaj nowych obserwujących na liście, aby uzyskać od Ciebie prawdziwe zaangażowanie, zanim nawet pomyślisz o wysłaniu bezpośredniej wiadomości. Przejrzyj tę listę i polub kilka postów każdego dnia. Jeszcze lepiej, dodawaj sensowne komentarze tam, gdzie możesz.
- Twoim celem powinno być przekształcenie zimnych obserwujących w (potencjalnie) ciepłe perspektywy, tak abyś kiedy przyjdzie czas na bardziej bezpośrednią prezentację, nie wyszedł na niegrzecznego nieznajomego.
3. Masowe podążanie w celu zdobycia zwolenników
Zbyt powszechną praktyką, zwłaszcza na Twitterze i Instagramie, jest masowe śledzenie ogromnej liczby kont.
Czemu?
Ponieważ wiele kont będzie podążać za każdym, kto je obserwuje, pomagając w ten sposób masowemu obserwatorowi zwiększyć liczbę obserwujących i „dowód społeczny”.
Konta, które to robią, są łatwe do wykrycia. Zazwyczaj mają prawie równy stosunek liczby obserwujących do obserwujących i/lub pomimo posiadania dziesiątek lub setek tysięcy obserwujących, minimalne zaangażowanie na post.

Co jest złego w stosowaniu tej taktyki (ponieważ oczywiście „działa”)?
Co najmniej dwie rzeczy:
- Użytkownicy mediów społecznościowych są bardziej nieufni w te dni, gdy śledzą konta fałszywe lub o niskiej wartości. Wielu prawdopodobnie wie, że prawie równy stosunek liczby obserwujących do obserwowanych jest wskazówką, że konto nie obserwowało ich z powodu prawdziwego zainteresowania.
- Twój kanał będzie dla Ciebie praktycznie bezużyteczny. Ponieważ masowo śledziłeś ludzi bez względu na ich rzeczywistą wartość, Twój kanał będzie pełen śmieci lub przynajmniej wielu postów, które niewiele dla Ciebie znaczą. Podejrzewam, że większość osób, które masowo śledzą, spędza mało czasu w swoich kanałach, co jest kolejnym powodem, dla którego nie warto ich śledzić.
Co robić zamiast tego
Przeczytaj mój wpis w dzienniku wyszukiwarki 9 sprawdzonych wskazówek, aby uzyskać więcej obserwujących w mediach społecznościowych. Gotowe!
W tym poście przedstawiam metody, które nie tylko pomogą Ci zwiększyć liczbę obserwujących, ale zapewnią, że będą to wartościowe obserwacje, które pomogą budować Twój biznes i reputację.
4. Korzystanie z botów z automatycznym zaangażowaniem
Boty automatycznie angażujące to programy, które automatycznie lubią lub udostępniają wpisy na obserwowanych kontach.
Podobnie jak w przypadku opisanej powyżej taktyki automatycznego podążania, celem jest udawanie zainteresowania, aby zwiększyć swoją widoczność i szacunek wśród obserwujących oraz w nadziei na odzyskanie od nich zaangażowania.
Podobnie jak w przypadku automatycznych obserwatorów, konta korzystające z botów automatycznie angażujących nie są trudne do wykrycia.
Mam jednego faceta, który obserwuje mnie na Instagramie, którego konto lubi moje zdjęcia w kilka sekund po ich opublikowaniu, bez względu na to, kiedy. Mogę pisać o 3 po południu lub 3 nad ranem i bum! jest coś takiego. Naprawdę wątpię, czy siedzi 24 godziny na dobę, czekając na moje następne zdjęcie z wakacji.
Oto główne powody, dla których musi umrzeć:
- Jak wspomniano powyżej, jest łatwo wykrywalny. Ponieważ użytkownicy mediów społecznościowych stają się bardziej świadomi i nieufni wobec takich sztuczek, będą je częściej zauważać, co obniży wiarygodność i reputację Twojej marki.
- Niszczy twoją własną paszę. Wiele sieci społecznościowych wykorzystuje sygnały zaangażowania jako część algorytmu, który określa, co widzisz w swoim kanale. Jeśli zajmujesz się wszystkim, algorytm nie ma nic do roboty.
- Tęsknisz za możliwościami, które wynikają z rzeczywistego przeglądania postów w swoim kanale i uczestniczenia w wartościowych rozmowach, które faktycznie pomagają budować Twój wpływ i możliwości.
Co robić zamiast tego
- Zaangażuj się naprawdę. Tak, to wymaga czasu. Oznacza to, że musisz regularnie pojawiać się w swoim kanale, poświęcać czas na czytanie interesujących postów, polubienie i dzielenie się tymi, które są naprawdę warte zachodu oraz komentowanie, w którym możesz dodać coś przydatnego.
- Jeśli trudno Ci znaleźć lub uzasadnić ten czas, zadaj sobie pytanie, dlaczego jesteś w mediach społecznościowych i co chcesz dzięki temu zyskać. Jeśli główną korzyścią jest reputacja, wpływy i relacje, które zdobędziesz, czy naprawdę myślisz, że botowanie zaręczynowe zapewni ci je?
- Twórz sposoby, dzięki którym możesz skuteczniej znajdować posty, które warto zainteresować. Na Twitterze twórz listy najcenniejszych osób, które obserwujesz, i ustalaj priorytety dla tego kanału pod kątem zaangażowania.
5. Przestrzeganie badań „Najlepszy czas na opublikowanie”
Powiem od razu, że nie ma nic złego w chęci publikowania w czasie, gdy większość osób, które Cię śledzą, najprawdopodobniej jest online (a tym samym jest bardziej prawdopodobne, że zobaczy Twój post).

Problem z badaniami „najlepszego czasu na posty” jest prosty: opierają się na średnich. Oznacza to, że zazwyczaj patrzą na dużą liczbę użytkowników, a następnie dochodzą do wniosku, że godzina, w której największa ich liczba jest aktywna w sieci, jest idealnym czasem dla wszystkich użytkowników.
Najbardziej podstawową wadą takiej analizy jest założenie, że twoje obserwacje są „średnie”.
Teraz oczywiście podążaliby za tobą tylko „ponadprzeciętni” ludzie, ale nie o to tu chodzi!
Chodzi mi o to, że nie ma gwarancji, że średnia obliczona dla dużej liczby różnych użytkowników pasuje do Twojej konkretnej grupy odbiorców.
Wyniki tych badań zazwyczaj mieszczą się w klasycznej krzywej dzwonowej. Szczyt krzywej to godziny, w których największa liczba osób w badanej grupie jest jednocześnie w sieci. Jednak nadal jest wiele osób zarówno na początku, jak i na końcu tej krzywej i jest całkiem możliwe, że godziny szczytu Twojej widowni zdarzają się gdzieś w tych regionach.

Ponieważ badanie nie zostało przeprowadzone z wykorzystaniem Twoich unikalnych odbiorców, nie możesz być pewien, że zalecane najlepsze czasy to naprawdę Twoje najlepsze czasy.
Co robić zamiast tego
- Sprawdź, czy Twoje platformy lub narzędzia mediów społecznościowych pokazują, kiedy Twoi odbiorcy są online.
- Statystyki Facebooka pokazują to dla Stron.
- Followerwonk i inne narzędzia pokazują najbardziej aktywne godziny dla Twoich obserwujących na Twitterze.
- Wiele narzędzi do publikowania i planowania w mediach społecznościowych pokazuje statystyki dotyczące dni tygodnia i/lub godzin, w których Twoi obserwatorzy są najbardziej aktywni.
- Uruchom własne testy. Ostrzeżenie: uzyskanie dokładnych informacji w ten sposób jest pracochłonne! Zaplanuj posty w sieci na różne godziny i w różne dni tygodnia. Rób to przez chwilę, a możesz zacząć widzieć wzorce tego, kiedy Twoje posty stają się bardziej zaangażowane.
Wreszcie, to tylko moja teoria, której nie testowałem, ale ma to dla mnie sens. Ponieważ coraz więcej sieci ma kanały kontrolowane przez algorytmy, które decydują, które posty są wyświetlane, kiedy je publikujesz, może nie mieć większego znaczenia, kiedy je publikujesz (przynajmniej o porze dnia).
Chociaż na Twitterze nadal jest prawdą (w większości), że tweet trafia do wszystkich Twoich obserwatorów w momencie, gdy go publikujesz, a potem szybko traci widoczność (chyba że zyskuje znaczące zaangażowanie), w wielu innych sieciach Twój post jest tylko rozsyłany do niewielkiego podzbioru Twoich obserwowanych w momencie publikacji. Następnie algorytm zaczyna decydować, czy ma on wartość dla innych osób w Twojej sieci, i z czasem przekazuje ją do nich.
Jeśli mam rację co do tej teorii, sugerowałbym, aby publikować w tych sieciach w najwcześniejszej części dnia, kiedy więcej twoich obserwujących zacznie pojawiać się online. (Ponownie możesz to łatwo zobaczyć dla strony na Facebooku w Insights). W ten sposób post ma większą szansę na nabranie tempa (tj. dobre początkowe zaangażowanie), które sprawi, że będzie on pokazywany większej liczbie osób w miarę upływu dnia.
6. Brak optymalizacji treści do udostępniania
Wielu doświadczonych twórców treści nauczyło się, jak optymalizować swoje treści pod kątem SEO, ale znacznie mniej myśli o optymalizacji pod kątem udostępniania społecznościowego.
Publikując na blogu Marka Schaefera, Steve Rayson ujawnił dane, które pokazały, że w wielu branżach udostępnianie społecznościowe spadło wraz ze wzrostem ilości dostępnych treści. Oznacza to, że Twoje treści konkurują na kole ruletki ze znacznie mniejszą liczbą wygrywających slotów (akcji) niż kiedyś.

Dobrą wiadomością jest to, że ułatwienie udostępniania zawartości witryny, zwiększanie prawdopodobieństwa udostępnienia i lepszego wyglądu, gdy jest udostępniana, jest o wiele łatwiejsze niż optymalizacja tej samej zawartości przez wyszukiwarkę.
Co robić
- Dowiedz się, w których sieciach Twoi odbiorcy są najbardziej aktywni i wyświetlaj tylko przyciski udostępniania dla tych sieci.
- Wykorzystaj moc ograniczonego wyboru. Badania naukowe pokazują, że zbyt wiele opcji powoduje zmęczenie mózgu, a badani mają mniejsze szanse na dokonanie jakiegokolwiek wyboru. Ogranicz liczbę przycisków udostępniania do minimum. Proponuję najwyżej trzy do czterech.
- Umieść przyciski udostępniania społecznościowego u góry treści. To może wydawać się sprzeczne z intuicją. Czy ludzie nie będą chcieli podzielić się czymś po przeczytaniu? Trudna prawda jest taka, że większość ludzi udostępnia treści, nie czytając ich w całości. Badanie przeprowadzone przez dostawcę przycisków społecznościowych AddThis wykazało, że wyróżnienie przycisków społecznościowych było najważniejszym czynnikiem, ale umieszczenie ich na górze ułatwia ich znalezienie każdemu, kto jest gotowy do udostępniania.
- Używaj wysuwanych „kliknij, aby tweetować”, znaczących cytatów z Twojego postu, które użytkownicy mogą tweetować jednym kliknięciem. Istnieją wtyczki do większości programów do blogowania, które pomogą Ci je utworzyć.
- Użyj tagowania Open Graph. Tagi Open Graph pozwalają określić i kontrolować wygląd udostępnionych treści, w tym tekst udostępnienia, adres URL i udostępniony obraz. Tagi OG są rozpoznawane przez większość głównych sieci społecznościowych. Bez nich udostępnianie Twoich treści może nie wyglądać tak, jak byś chciał, aby były przedstawiane w kanałach społecznościowych.
___
autorstwa Marka Traphagena
źródło: SEJ
