Innowacje najbardziej potrzebne w dzisiejszej przestrzeni afiliacyjnej
Opublikowany: 2022-09-13Przestrzeń marketingu afiliacyjnego i partnerskiego ma długą historię komunikowania się ze sobą. Jeśli chcemy stać się bardziej, czas to zmienić. A to zaczyna się od bolesnej szczerości.
Nie możemy po prostu bezczynnie przewijać wierszy lub rozmawiać z tymi samymi twarzami w komorze echa naszych obwodów konferencyjnych i forów branżowych. Jest to opisany przez siebie kanał „relacji”, ale „relacje” w tym stosunkowo odizolowanym ekosystemie nie przyciągną uwagi ludzi, na których musimy się oprzeć (tj. CEO i CMO). Nie są na naszych nagrodach, nie rozmawiają o nas w rozmowach dotyczących zarobków i nie rozpoznają naszej wartości z jej ostateczną miarą (tj. zwiększone wydatki na równi z szansą). Wierzę również, że ewangelizacja przy braku introspekcji wyrządza nam wszystkim (i ostatecznie konsumentom) niewyobrażalną krzywdę.
W przestrzeni afiliacyjnej musimy odważnie zajrzeć do wewnątrz, podjąć trudne rozmowy i nabrać realnych poglądów na temat nowej pracy , którą należy wykonać, ponieważ kontekst branżowy wciąż się zmienia. Zawsze będzie nowa praca, tak jak powinna. Przeważającą dobrą wiadomością jest to, że partnerzy korzystają z zalet silnego kontrastu. A robi się coraz gorzej, gdy odrzucamy cień olbrzymów i wchodzimy w światło.
Główne kanały, takie jak Facebook i Google, będą nadal tylko podnosić koszty dla reklamodawców, nawet jeśli mierzalność spadnie, ponieważ przejrzystość śledzenia całkowicie niweczy możliwości pomiarowe Facebooka . Marketerzy będą nadal szukać alternatyw, co sprawia, że nasz ekosystem staje się coraz bardziej istotny w ramach pożądanej, opłacalnej kombinacji marketingowej. Klimat makroekonomiczny, który mamy przed sobą, tylko to przyśpieszy. Jako tacy i jako zarządcy tej propozycji, jesteśmy zobowiązani do dalszego naciskania na rozwiązanie naszych historycznych braków i wyjście poza nie, udowadniając alternatywy dla tych mrocznych gigantów w tym procesie. Oczywiście pozostaje jeszcze wiele do zrobienia, aby przezwyciężyć historyczne piętno związane z tym kanałem, tak aby był on rozważnie rozważany jako część ogólnej strategii pełnej ścieżki, niezależnie od tego, czy chodzi o przejmowanie, czy o tworzenie marki. Ale to może i powinno być zrobione.
Test tętna dotyczący całej tej motywacji powinien dotyczyć naszego docelowego klienta: dyrektora najwyższego szczebla, któremu zależy na rozwoju. I mówi o tym, dokąd musimy się udać. Gartner przeprowadził kilka miesięcy temu ankietę na temat CMO, a partnerstwo i podmiot stowarzyszony nie są nawet uważane za część kategorii wydatków na media cyfrowe, na które trafia 72% budżetów.
Dlaczego nie jesteśmy domniemaną częścią wydatków cyfrowych? Odpowiedź brzmi, ponieważ część CMO nie myśli o tym w ten sposób. Wiemy to. Ale nadszedł czas, aby w końcu dowiedzieć się, dlaczego — a jednocześnie nadrobić braki w zakresie naszych kreatywnych i odbiorców oraz możliwości predykcyjnych danych i dogonić resztę cyfrowego miksu. Zobowiązujemy się do przezwyciężenia tych niedociągnięć, a nie tylko do stwierdzenia, że nie mają one znaczenia. Widzieliśmy już, jak niepowodzenia w wybielaniu, a nawet tylko słabości, mogą nadmiernie nas powstrzymywać.
Zajęcie się naszymi słabymi punktami
W moim ostatnim artykule omówiłem obszary, w których kanał afiliacyjny i partnerski musi nadal dążyć do przodu, aby zasłużyć na swoje miejsce w zarządzie, przy którym podejmowane są decyzje marketingowe i biznesowe. Są to obszary, w których kolektywna współpraca i entuzjazm naszej branży mogą zacząć zmieniać rozmowę. Ale nie możemy na tym poprzestać.
Są dwa bardzo ważne obszary, w których jeszcze nas absolutnie nie ma – gdzie musi nastąpić prawdziwa praca. Jeden jest kreatywny. Link tekstowy po prostu nie zapewni nam możliwości dystrybucji, która tworzy więcej zasobów reklamowych kanału. Nie jesteśmy płatnym wyszukiwaniem. Potrzebujemy treści dotyczących wydajności (pomyśl o zdjęciach i filmach UGC, obrazach pochodzących z kanału produktowego i recenzjach konsumenckich) połączonych razem w bibliotece zasobów umożliwiającej dynamiczną optymalizację kreacji (DCO).

Drugi obszar, w którym nam brakuje, można ogólnie scharakteryzować jako utrzymujący się brak funkcji podobnych do aukcji. Razem są to kluczowe elementy budulcowe wspierające zwiększoną potrzebę pomocy naszym partnerom w zakresie marki w pozyskiwaniu danych własnych, a naszym partnerom po stronie podaży poprzez możliwość aktywnego zarządzania zyskami lub przychodami z tysiąca stron w żargonie wydawców. Sama gotowość marki do płacenia wysokiej prowizji nie gwarantuje najwyższego zysku partnerowi promującemu tę ofertę. W naszej kategorii mamy dynamikę bardzo zbliżoną do SERP (strony wyników wyszukiwania), gdzie zależność między dostępną stawką prowizji a prawdopodobieństwem konwersji stanowi podstawę formuły maksymalizacji zysku z miejsc docelowych dla partnerów. Jeśli zależy nam na większej dystrybucji naszych ofert (jedyny sposób na zwiększenie wydatków w kategorii), automatyzacja obliczeń predykcyjnych zysków przy użyciu głębokich zestawów danych i inteligencji jest podstawowym wymogiem . W obecnej sytuacji nie jesteśmy na równi z większym ekosystemem cyfrowym na styku mechaniki i ekonomii mediów – i to nas powstrzymuje.
Ponieważ skupiamy się wspólnie, stale na rozwijaniu modelu, przeobrażaniu i rozszerzaniu typów partnerów oraz osiąganiu takich rzeczy, jak DCO i odpowiednia funkcjonalność licytacji w przestrzeni, pozostają pytania: Jak w końcu przebić się do pełnego ugruntowania w miksie? Jaki jest klucz do tego, by wejść do środka z CMO i nie musieć śpiewać do kolacji? Jak możemy zawładnąć czymś, co słusznie jest nasze?
Mówię, że to tak proste, jak rozpoznanie i docenienie tego momentu w czasie, tego momentu. Potrzeby marketera i twórców treści nigdy nie były bardziej zgodne z tym, co jest w stanie dostarczyć nasza kategoria. Marketing marki i marketing efektywnościowy szybko zbliżają się do siebie, napędzane fundamentalną zmianą przeniesienia władzy z marki na konsumenta.
Kanały wzrostu płatnych serwisów społecznościowych i płatnych wyszukiwań osiągnęły punkt zmniejszania się zysków dla wielu marek, a wiele innych zbliża się do tej bariery przyszłego wzrostu. Ekosystem partnerów uznał, że wydajność i przychody partnerów stanowią motor wzrostu, który będzie napędzał ich dalszy rozwój, nie niszcząc przy tym doświadczenia użytkowników. I nie jest to prawdziwe lub istotne nie tylko w czasach ekonomicznej świetności, kiedy budżety marketingowe rosną, a nawet są rozdęte. W rzeczywistości można skutecznie argumentować, że odwaga tego kanału została poddana testom warunków skrajnych podczas zawirowań gospodarczych, tylko po to, by wyłonić się na solidnej pozycji w miksie marketingowym ze względu na jego przewidywalny, oparty na wynikach model. Jednak bezpieczeństwo ekonomiczne nie może przywrócić kanału do tego, czym był kiedyś, z taktykami wydawców opartymi na rabatach, które utrwalają reputację marketingu afiliacyjnego „ostatniego kliknięcia”.
To jest nasza chwila. Wymagania są jasne. Przyszłość afiliantów wymaga skalowania wysoko wyszkolonej, profesjonalnej bazy zasobów, ustanowienia pełnej przejrzystości i zaangażowania w bezpieczeństwo marki i zapobieganie oszustwom. Musimy zapewnić spójne metodologie pomiaru, odpowiednią kreatywną, opartą na danych optymalizację i zarządzanie zyskami oraz nieustanną koncentrację na dostarczaniu dźwigni operacyjnej, która powstaje na przecięciu zróżnicowanej skali partnerów, automatyzacji przepływów pracy i modeli cenowych opartych na wynikach.
Innymi słowy, czas zabrać się do pracy.
