W jaki sposób CMO wykorzystują praktyki zawodowe, aby wypełnić lukę w umiejętnościach cyfrowych?

Opublikowany: 2017-11-21

Dwa niedawne raporty na temat stanu krajobrazu umiejętności cyfrowych w Wielkiej Brytanii przedstawiły zaskakujący obraz wyzwań i możliwości stojących przed firmami potrzebującymi transformacji cyfrowej. Czy praktyki są odpowiedzią?

Dwa nowe raporty z Tech City i Arch Apprentices pokazują, że chociaż Wielka Brytania pozostaje światowym liderem pod wieloma względami, bez znaczących zmian w sposobie rekrutacji i szkolenia nowej generacji koderów, programistów i marketerów cyfrowych, status ten może wkrótce stać się problemem przeszłość.

Pierwszy raport z Tech City szczegółowo przedstawia siłę infrastruktury cyfrowej w Wielkiej Brytanii, wskazując, że w 2016 r. „Inwestycja w technologię cyfrową w Wielkiej Brytanii osiągnęła 6,8 miliarda funtów, czyli o 50% więcej niż w jakimkolwiek innym kraju europejskim”.

Dzięki tak silnemu poziomowi inwestycji obroty firm zajmujących się technologiami cyfrowymi osiągnęły 170 miliardów funtów, co stanowi wzrost o 30 miliardów funtów w ciągu zaledwie pięciu lat. Co najważniejsze, w Wielkiej Brytanii jest obecnie 1,64 miliona miejsc pracy związanych z technologiami cyfrowymi, a sektor cyfrowy tworzy miejsca pracy 2 razy szybciej niż sektor niecyfrowy.

Wypełnianie luki

Jak dotąd tak zdrowy. Jednak ten wzrost stanowi problem. Pomimo rosnącego zapotrzebowania na umiejętności, uniwersytety nie są w stanie nadążyć za potrzebą nowych osób wchodzących w świat pracy.

Tradycyjnie luka w umiejętnościach zostałaby wypełniona poprzez przeszkolenie starszych obecnych pracowników, aby mogli podejmować dodatkowe obowiązki. Ale tempo zmian w sferze cyfrowej sprawia, że ​​jest to długoterminowa odpowiedź na krótkoterminowy problem.

Rząd Wielkiej Brytanii próbował rozwiązać ten problem, wprowadzając opłatę za praktykę, która ma zachęcić firmy każdej wielkości do inwestowania w szkolenie praktykantów, aby osiągnąć ich długoterminowe cele. Zgodnie z warunkami opłaty, firmy z płacami przekraczającymi 3 miliony funtów rocznie muszą płacić 0,5% całkowitego rachunku płac pomniejszone o roczny „dodatek z opłat” w wysokości 15 000 funtów na inicjatywy związane z praktykami zawodowymi.

Ponadto rząd zapewni dodatkowe 10% doładowanie dla pracodawców, a wszelkie nadwyżki wydatków powyżej tej kwoty będą współinwestycją z rządem – pokrywającą do 90% dodatkowych kosztów szkolenia. Tymczasem pracodawcy, którzy nie płacą składek, będą również mogli korzystać z tej tak zwanej „współinwestycji”, przy czym rząd płaci za 90% szkolenia zawodowego.

The Levy ma na celu uczynienie szkolenia w miejscu pracy kamieniem węgielnym wzrostu gospodarczego Wielkiej Brytanii w nadchodzącej dekadzie, a rząd uważa, że ​​przyjęcie tego podejścia pomoże jej uzyskać większy zwrot z każdej zainwestowanej złotówki.

Wydaje się, że wszystko się zgadza. Badania opublikowane w czerwcu 2015 r. wskazują na wysoki zwrot z inwestycji realizowany w ramach programu praktyk. Raport wskazuje, że praktyki dla dorosłych na poziomie 2 i 3 przynoszą odpowiednio 26 i 28 funtów korzyści ekonomicznych za każdy funt inwestycji rządowych.

Programy marketingu cyfrowego często obejmują uznane w branży kwalifikacje, takie jak CIPD i Squared Online, co oznacza, że ​​pracodawcy mogą wykorzystać swoją opłatę do finansowania szkoleń, zamiast płacić z istniejącego budżetu na naukę i rozwój.

Praca do skończenia

Skala przyszłych prac została jednak ujawniona w niedawnym raporcie Arch Apprenticeships, który przebadał 750 liderów biznesu odpowiedzialnych za HR lub L&D na temat zatrudniania praktykantów w ich organizacji.

Raport pokazuje, że z 750 ankietowanych „70% powiedziało nam, że nadal nie skorzystało z opłaty za praktykę, mimo że ma za sobą cztery miesiące, a 38% nie zatrudniło jeszcze praktykantów”.

Anoska Ramsay jest dyrektorem ds. talentów w Capgemini UK. W 2011 r. uruchomiła w firmie program praktyk zawodowych w odpowiedzi na pogłębiającą się lukę w umiejętnościach. „W tym czasie uniwersytety starały się nadążyć za zmianami w technologii. Odkryliśmy, że oprócz problemu z głośnością umiejętności były nieco przestarzałe.

„Odkryliśmy, że to, czego nauczyli się na pierwszym roku jako absolwent informatyki, może łatwo stracić aktualność przed ukończeniem studiów. Chociaż podstawowa nauka, która za tym stoi, pozostała aktualna, praktyczne zastosowanie technologii posuwało się w szybkim tempie; więc praktyki pomogły nam stworzyć mieszany model teorii i praktyki, aby ich umiejętności były świeże i aktualne”.

Robić różnicę

Strategia Ramsaya zatrudniania cyfrowych tubylców zaczęła nabierać kształtu w odpowiedzi na ten problem.

„Definiujemy 'cyfrowych tubylców' jako ludzi, którzy dorastali z technologią jako częścią ich życia bardziej niż poprzednie pokolenia”, mówi. „Tak więc, niezależnie od tego, czy zatrudniamy ludzi, aby szkolili ich na programistów, następnych menedżerów ds. Marketingu lub analityków danych, wszyscy są cyfrowymi tubylcami i musieliśmy rozwiązać ten problem w naszym stylu i ogólnie podejściu do L&D”.

Ramsay nie jest jedynym, który identyfikuje tę kohortę jako potencjalną zmianę gry.

Innym entuzjastycznym nabywcą jest gigant usług finansowych MBNA. Trzy lata temu, w środku tak zwanej rewolucji fintech, firma musiała zrobić więcej, aby „zabezpieczyć się na przyszłość” przed dynamicznymi zmianami, które dotknęły branżę. Sprowadzono zewnętrzne talenty, aby krótkoterminowo wzmocnić cyfrową funkcję MBNA, ale było jasne, że konieczne będzie również rozwiązanie długoterminowe.

Tak więc MBNA ustanowiła program praktyk, który rozpoczął się w 2015 roku zatrudnieniem pięciu praktykantów marketingu cyfrowego poziomu 3. W ten sposób firma przyjęła realistyczne ramy czasowe wprowadzenia programu, wykorzystując dwie kohorty – jedną wiosną, a drugą na początku roku akademickiego we wrześniu.

Praktyka czyni mistrza

„Wstępna wiedza praktykanta na temat technologii cyfrowej wywarła na nas wrażenie, a podejście oparte na uczeniu się w miejscu pracy sprawiło, że szybko zdobywali wymagane umiejętności”, mówi Nic Travis, dyrektor ds. marketingu cyfrowego MBNA.

„Wszyscy nasi praktykanci okazali się bardzo kompetentnymi jednostkami iw ciągu kilku miesięcy działali jako samowystarczalni członkowie zespołu. Bez wątpienia pomagają nam rozwijać naszą działalność i wnoszą nowe pomysły na wprowadzanie na rynek naszych produktów”.

MBNA współpracowało ze swoim dostawcą szkoleń, aby rozwinąć znaczną elastyczność systemu, pozwalając MBNA i uczącym się dostosować schemat, aby uzyskać z niego jak najwięcej korzyści. Na przykład, proces wprowadzający do programu został zmodyfikowany, aby odzwierciedlić zróżnicowany przedział wiekowy i umiejętności praktykantów po informacjach zwrotnych od pierwszej kohorty.

Ramsay z CapGemini zgadza się, że praktykanci zwykle przyjmują adaptacyjne podejście do uczenia się nowych umiejętności.

„Z pewnością dla cyfrowych tubylców, którzy zajmują się tworzeniem oprogramowania, analityką i marketingiem, ich styl uczenia się ewoluuje i zmienia się, a oferta praktykantów to świetny sposób na połączenie tych dwóch elementów. Jest skoncentrowany na praktyce i pozwala im zanurzyć się w technologii, a dla nas wspieranie ich materiałami szkoleniowymi w formie cyfrowej i online jest prawdziwym impulsem – i to im odpowiada”.

Czas na zmianę

Stopnie licencjackie w dziedzinie cyfrowej są zwykle mniej wymagane niż niektóre inne dyscypliny. Znajduje to odzwierciedlenie w szybko zmieniających się nastrojach wśród cyfrowych liderów. Wkład gospodarczy brytyjskiego pracownika technologii cyfrowych jest prawie dwukrotnie wyższy niż pracownika niecyfrowego.

Dla niektórych CMO problemem są finanse. Jednak podczas gdy 42% firm wydaje od 5000 do 10 000 GBP na szkolenia, tylko 39% korzysta z praktyk, mimo że opłata za praktykę stanowi doskonałą okazję do zaoszczędzenia pieniędzy.

Wzrost liczby cyfrowych tubylców jest nie do zignorowania: według Partnerstwa Technologicznego prawie trzy czwarte (74%) wszystkich osób rozpoczynających praktyki cyfrowe w Wielkiej Brytanii w latach 2014/15 było w wieku 24 lub mniej, w porównaniu z 59% osób rozpoczynających praktyki zawodowe jako cały.

Liczby te odzwierciedlają zmianę nastawienia na poziomie CMO – uznanie, że praktyczne umiejętności, chęć do nauki i komfort związany z technologią to naprawdę cenne atrybuty w marketingu cyfrowym.

Rzeczywiście, według badań Arch, ten sentyment zdecydowanie zwraca się przeciwko wyszkolonym na uniwersytecie marketerom. Respondenci uważali, że stopnie naukowe nie są już postrzegane jako niezbędne. 61% respondentów z chęcią zatrudniłoby kogoś bez dyplomu, a tylko 37% uważało, że formalne dyplomy są ważne w procesie zatrudniania.

Zwolnij bloki

Wydawałoby się więc, że praktyki są idealną odpowiedzią na potrzeby analogowych firm. 27% ankietowanych zgłosiło entuzjazm do uczenia się od nowych cyfrowych tubylców w ich firmie. Dlaczego więc tylko 9% stwierdziło, że rekrutuje praktykantów?

Największą przeszkodą wydaje się brak świadomości i zamieszanie związane z Levy. Ale to nie powinno stać na przeszkodzie, przekonuje Ramsay.

„To ekonomiczny sposób na wypełnienie luki w umiejętnościach”, mówi. „To rynek sprzedawcy, więc w przyszłości musimy znaleźć sposoby na inwestowanie i tworzenie wewnętrznej puli talentów; jeśli tego nie zrobimy, nie będziemy mieć ludzi, którzy będą w stanie dostarczyć klientom projekty, do których ich potrzebujemy.”

Dla innej rozwijającej się firmy staże szybko stają się najpotężniejszym silnikiem na drodze od technologii analogowej do cyfrowej. „Nasi praktykanci doszli do tego stanowiska z wielką prawdziwością w zakresie technologii cyfrowych, są oczywiście dość młodzi i dorastali w wielu branżach i technologiach, z którymi pracujemy, więc są niesamowicie doświadczeni” – mówi IPG Mediabrands Head z działu Ad Operations, Alex Norman.

Alan King, szef działu cyfrowego w IPG Mediabrands, informuje, że pierwszy praktykant, który przystąpił do programu, od razu dostał pracę na pełny etat, a pozostali poszli w jego ślady.

„Do tej pory odnosiliśmy sukcesy”, mówi King, wskazując, że jeśli chodzi o zatrudnianie najbardziej utalentowanych ludzi, właściwy sposób myślenia był ważniejszy niż konkretne doświadczenie.

„Oznacza to, że chcemy ludzi, którzy kodują w wolnym czasie – cyfrowych tubylców, którzy żyją i oddychają technologią. Każdy rodzaj cyfrowego ekosystemu, z którym pracują, jest po prostu oczywisty, a każdy na poziomie praktykanta jest już przyzwyczajony do pracy z systemami, z którymi pracujemy”.

Najwyraźniej coraz więcej CMO stosuje praktyki zawodowe, a kierunek podróży rośnie na korzyść zatrudniania cyfrowych tubylców. I chociaż niezgrabne starsze systemy i biurokracja mogą wydawać się przeszkodami nie do pokonania, zdrowe zastrzyk świeżego myślenia może zajść daleko.

___
przez Christiana Doherty
źródło: ClickZ