Przedstawiamy nową książkę od liderów RAIN Group

Opublikowany: 2022-06-26

Not Today różni się od innych książek, które pisaliśmy i o których mówiliśmy w tej przestrzeni. Chociaż z pewnością dotyczy to sprzedaży i sprzedaży — nasi klienci od lat korzystają z Kodeksu produktywności i powiązanych z nim treści — nie jest to typowa książka biznesowa ani samopomoc.

ari_and_family

Na zdjęciu: Ari, Mike, Lexi, Erica i Eli Schultz, 2017

Nie będę kłamać. Przez wiele dni po prostu nie chcieliśmy pisać tej książki. To był trudny i emocjonalny proces. Dużo dzielimy się o naszym życiu osobistym io podróży, którą przebyliśmy, aby dotrzeć do miejsca, w którym jesteśmy dzisiaj.

Ale nasz syn Ari nie puścił nas z haczyka. Jeśli jesteś jedną z milionów osób, które śledziły historię Ariego w wiadomościach i mediach społecznościowych, nie będziesz zaskoczony. Urodzony z wrodzoną wadą serca (CHD), Ari pokazał nam, jak robić trudne rzeczy z sercem i celem. A napisanie tej książki było tylko jednym z wielu sposobów, w jakie nas inspirował i nadal inspiruje.

Podczas 430 nocy spędzonych w Boston Children's Hospital, Ari uświadomił sobie stres, z jakim borykają się inne dzieci z CHD i ich rodziny – coś, czego żadne pięcioletnie dziecko nie powinno mieć. Tak więc, to dla nas wielki przywilej i zaszczyt, że możemy przekazać część dochodów z książki w okresie premiery dwóm bliskim i drogim naszym sercom organizacjom charytatywnym: Live4Evan i The Ethan Lindberg Foundation.

Logo Live4Evan

Live4Evan zapewnia rodzinom wsparcie finansowe i emocjonalne, zapewniając im tymczasowe mieszkanie na czas wrodzonego leczenia kardiologicznego ich dziecka.

Logo Fundacji Ethana Lindberga

Fundacja Ethana Lindberga służy rodzinom najbardziej dotkniętym wrodzonymi wadami serca, oferując wsparcie finansowe, opowiadając się za ich potrzebami i inspirując je do rozwoju podczas ich podróży.


Teraz trochę więcej o historii, która doprowadziła nas do napisania tej książki i dlaczego jest ona ważna dla tak wielu w dzisiejszych czasach

***

ERYKA

Not_Today_Book_Okładka

Ten post pochodzi z nowej książki Erici i Mike'a Schultzów.

16 lutego 2012 roku o godzinie 12:58 zadebiutował Ari Francis „Danger” Schultz. Wyszedł z krzykiem. Był doskonały. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Zespół dostarczający pozwolił nam przytulić się do niego przez pięć minut, zanim zabrał go na OIOM. Stamtąd Mike i zespół kardiologiczny eskortowali go przez most łączący Brigham and Women's Hospital z Boston Children's Hospital. Ari miałby kilka godzin na przystosowanie się do życia na zewnątrz... i przygotowanie się do pierwszej operacji za kilka godzin. Nie ma odpoczynku dla znużonych.

W ciągu pierwszych siedmiu miesięcy życia Ariego spędziliśmy z nim zaledwie pięć tygodni w domu. Przeszedł dwie poważne operacje na otwartym sercu, aby wymienić trzy z czterech zastawek serca. To była długa droga, ale udało nam się uratować jego lewą komorę, zapewniając mu krążenie w całym sercu. Pula!

Ale gra była daleka od zakończenia. To, co znajdowało się za zasłoną numer jeden, mogło być trofeum lub pułapką na niedźwiedzie czekające na potknięcie – albo czymś pomiędzy. Uszkodzenie komory zostało wyrządzone w macicy, którą tak bardzo staraliśmy się uratować. Tkanka mięśniowa walczyła o przestrzeń z tkanką bliznowatą. Miał nadzieję, że gdy Ari stanie się większy i silniejszy, jego serce też. Że wraz ze wzrostem, tkanka mięśniowa będzie rosła, czyniąc bliznę nieistotną.

Tak się nie stało.

ari_golf

MIKROFON

Każdy rodzic małego dziecka powie Ci, jak niezwykłe i wyjątkowo utalentowane jest jego dziecko – ale naprawdę było coś wyjątkowego w Ari. Od samego początku był na topie. Był uczonym sportu, urodzonym z kijem golfowym w dłoni i kolcami na nogach.

Baseball, koszykówka, piłka nożna, hokej i golf były wielką piątką Ariego i był głęboko fanatyczny w stosunku do nich wszystkich. Kiedy podniósł piłkę, jakąkolwiek piłkę, wiedział, co z nią zrobić. Jako rodzice po raz pierwszy nie uważaliśmy tego za niezwykłe. Ludzie mówili nam: „Wow, on jest naprawdę utalentowany!” Po prostu to zlekceważyliśmy.

Powinniśmy byli wiedzieć, że był poza listami przebojów, kiedy ojcowie zebrali się wokół niego, gdy jako roczniak spuszczał obręcze na placu zabaw.

ari_koszykówka Tuż przed trzecimi urodzinami Ariego przyszli wolontariusze Make-A-Wish, aby spełnić jego życzenie. Kiedy zapytali, czego chce, powiedział im: „Chcę mieć boisko do koszykówki na moim podwórku”. Możesz zobaczyć, jak myślą: „Tak, jasne, na pewno, dzieciaku”. Następnie zaczął grać przed nimi w koszykówkę przez dwie godziny, wołając: „Paul Pierce za trzy. . . Rozumiem!" i pokazując im swoje ruchy Dirka Nowitzkiego: „Wróć do kosza, potrząśnij i upiecz, odpadnij i SZUKAJ!”

Ari był chłopcem w ruchu, pakującym akcję w każdą minutę swojego życia. W ciągu pięciu i pół roku po urodzeniu Ari spędził w szpitalu około 430 nocy. Oznaczało to, że my (jedno lub oboje razem) spędziliśmy również 430 nocy w szpitalu.

ari_szpital

Wiele dni przeżyliśmy gorącą wojnę: wszyscy szykowaliśmy się do operacji, Ari budził się po operacji, Ari nie radził sobie dobrze i tak dalej. Ale były też spokojne dni: powiedzmy tydzień po dużej operacji, kiedy był jeszcze niemowlęciem. Lekarze mówili nam: „Wygląda dobrze. Zamierzamy go uśpić i pozwolić mu odpocząć przez cały dzień. Odpocznijcie. Przez jakiś czas prawdopodobnie nic się nie wydarzy”.

Byliśmy tam, na 8 Południowym, na Oddziale Intensywnej Terapii Kardiologicznej (CICU), ze śpiącym, wracającym do zdrowia, uśpionym chłopcem i szesnastoma godzinami do zabicia przy jego łóżku lub na korytarzu. Więc . . . wykonać trochę pracy! Prawidłowy?

Ech, nie takie proste. Dla tych z Was, którzy nigdy nie przebywali na oddziale intensywnej terapii, jest to strefa walki. Ciągle panuje zgiełk odwiedzin. Pielęgniarki, pielęgniarki, farmaceuci, pracownicy socjalni, administratorzy, duchowni różnych wyznań, lekarze różnego typu – mieszkańcy, stypendyści, opiekunowie, wodzowie; potem kardiologia, kardiochirurgia, kardiolodzy, kardiolodzy interwencyjni (nie, to nie to samo), anestezjologia, rehabilitacja, ból, gastroenterologia, nefrologia, neurologia, psychologia, medycyna szpitalna, radiologia zabiegowa. . . ok, zatrzymamy się tutaj, ale łatwo byłoby iść dalej.

Potem jest nieustanny przepływ rodzin — rozmawiających, śmiejących się, płaczących. Sygnały dźwiękowe: alarmy, pompy infuzyjne, przypomnienia, błędy i odgłosy ogólnego użytku. I telefon: połączenia, wiadomości, e-maile, media społecznościowe. Zawsze medyczne nagłe przypadki i kody, w których wokół nas toczyła się wojna — nie u nas, ale mimo to wstrząsałyby nami do głębi.

Nigdy. Kiedykolwiek. Kiedykolwiek. Zatrzymany.

Z drugiej strony moglibyśmy pracować w szpitalu. Czy moglibyśmy jednak pracować w szpitalu? Czy rzeczywiście moglibyśmy coś tam zrobić?

Mówienie, że intensywna terapia kardiologiczna jest rozpraszającym miejscem, jest jak stwierdzenie, że słońce jest po ciepłej stronie. Jeśli chodzi o wykonanie pracy, nie chodziło tylko o środowisko szpitalne, ale także o środowisko między naszymi uszami iw naszych sercach. Czy moglibyśmy pracować, gdy nasze emocje zmieniały się ze zdruzgotanych na pełne nadziei, przestraszone, przerażone, a potem znów pełne nadziei – co piętnaście minut?

To było wyczerpujące. Ale kiedy z Arim było cicho, nie mieliśmy wyboru. Nie mogliśmy po prostu majstrować i trochę popracować. Musieliśmy produkować. . . dostarczyć . . . osiągnąć, inaczej nasze życie rozpadłoby się i spłonęło w innym obszarze. W naszym salonie palił się jeden pożar na śmietnik. Nie sądziliśmy, że poradzimy sobie z drugim.

Poszliśmy więc do pracy: z łóżka, przedpokoju, pokoju rodzinnego, stołówki, holu. (To było miłe z ich strony, że pozwolili nam korzystać ze szpitala jako biura za darmo, pod warunkiem, że „wynajmowaliśmy” łóżko na OIOM 2 za 10 000 USD dziennie między 200 000 operacjami. Bardzo przychylnie nastawieni.)

ERYKA

Dlaczego spędzamy czas robiąc to, co robimy? Jak możemy maksymalnie wykorzystać nasz czas? Co jest naprawdę ważne? Jak chcemy żyć? 28 września 2011 r., nasz punkt zwrotny, rozpoczęliśmy nową podróż, która – choć wtedy nie mieliśmy o tym pojęcia – doprowadziłaby nas do obsesji na punkcie tych pytań, ponieważ życie i śmierć wisiały na włosku. Wiele razy.

Do tej pory żyliśmy dość schematycznie. Ciężko pracowaliśmy w szkole i dostawaliśmy dobre oceny. Doskonale sprawdza się w sporcie. Poszedł do dobrych uczelni. Pod każdym względem odnieśliśmy sukces. Pobraliśmy się, kupiliśmy dom, odbudowaliśmy go prawie od podstaw, założyliśmy udany biznes.

Zapisaliśmy się do formuły:

Wysiłek = Osiągnięcie = Szczęście

Podjęliśmy wysiłek. Osiągnęliśmy. Ale czy byliśmy szczęśliwi?

Powiedzielibyśmy, że jest szczęśliwy.

Ale potem zostaliśmy przewróceni, raz za razem. Pamiętasz, jak pracowaliśmy cały dzień, ćwiczyliśmy całą noc i robiliśmy fajne rzeczy w weekendy? Ha! Nas też. Niejasno. Kiedy zdiagnozowano Ariego, zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby dowiedzieć się i zrozumieć jego stan. Przepytaliśmy lekarzy, rozmawialiśmy z innymi rodzicami sercowymi i konsumowaliśmy każdą informację, jaką udało nam się znaleźć.

ari_celtics

Zanurzyłam się w terapiach, które mu pomogły. Moje dni były wypełnione fizjoterapią, terapią zajęciową, terapią żywieniową, grupami zabaw i zindywidualizowanymi programami edukacyjnymi. Pomyślałem, że jeśli nauczę się wystarczająco dużo, będę mógł kontrolować to, co się dzieje i mogę kontrolować wynik. W końcu tak poszło wszystko inne w moim życiu. Ciężko pracowałem i działy się dobre rzeczy. Myślałem, że mogę „wysiłek” przez cokolwiek. Myślałem, że mogę go uratować.

Nie mogłem go uratować.

21 lipca 2017 r., mając zaledwie pięć lat, pięć miesięcy i pięć dni, Ari zmarł.

Najjaśniejsze światło zgasło. Kiedy umarł, my też. A kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że w rzeczywistości wciąż żyjemy, żałowaliśmy, że tak nie jest. Nie rozumieliśmy, jak mógł przejść przez tak wiele i mogliśmy tak bardzo się starać, tylko po to, by ponieść porażkę. To nie powinno się wydarzyć.

Wyjście ze szpitala bez Ariego było jedną z najtrudniejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek musiałem zrobić. Wróciliśmy do domu i podnieśliśmy jego koszulę Red Sox z podłogi w salonie. Wyciszył alarm, który powiedział nam, że nadszedł czas na jego leki o 21:00. Zamknął swój egzemplarz Harry'ego Pottera i więźnia Azkabanu na stronie 213. Na zawsze.

Jak moglibyśmy iść dalej? Czy kiedykolwiek czulibyśmy coś innego niż cierpienie? Kłucie, duszenie, nędza w każdej chwili? Czy pewnego dnia pogodzimy się z jego odejściem? Czy kiedykolwiek będziemy w stanie sobie wybaczyć? Czy kiedykolwiek przestaniemy odczuwać głęboką porażkę, wstyd i poczucie winy z powodu jego śmierci? Czy bylibyśmy w stanie pojawić się z powrotem dla Lexi i Eli?

Czy kiedykolwiek przez to przejdziemy?

Czasami nie chciałem przez to przechodzić, jeśli oznaczało to konieczność puszczenia Ariego w jakikolwiek sposób. Znajdowanie radości. Znalezienie szczęścia. Znalezienie spokoju. Znajdowanie drogi powrotnej do życia. To nie były nawet rozważania. Wpadliśmy w bardzo ciemne miejsce.

Ponowne odkrycie światła w naszym życiu nie było przesądzone. Przez pierwszy rok po śmierci Ariego i nieco później walka nas rozwaliła. Jednak cierpienie doprowadziło do ścieżki, której się nie spodziewaliśmy.

W głębi duszy wiedzieliśmy, że Ari nie będzie tego dla nas chciał. Chciałby, żebyśmy byli szczęśliwi. Chciałby, żebyśmy żyli — ponieważ przeżył każdy dzień w pełni. A potem trochę. Chciałby, żebyśmy wypełniali nasze dni diamentami baseballu, Harrym Potterem, Lukiem Skywalkerem i osiemnastoma dołkami. Ari wciąż był naszym jasnym światłem, przecinającym naszą ciemność, wskazującym nam drogę.



A mieliśmy po co żyć. Dwoje niesamowitych dzieci, choć one też zmagały się ze śmiercią brata. Wspaniała rodzina i przyjaciele, którzy wspierali nas w niesamowicie trudnych czasach. Odnoszący sukcesy biznes, który nadal się rozwijał i prosperował.

W końcu odkryliśmy, że mamy cel.

Cel ten obejmuje dzielenie się naszą historią i nauczanie innych tego, czego się nauczyliśmy i jak się tego nauczyliśmy, z nadzieją, że to poprawi ich życie. I właśnie dlatego piszemy tę książkę — abyś Ty też mógł żyć lepiej. Bogatszy. Więcej sukcesów. Bardziej spełnione. szczęśliwszy.

Zaczynam nie dzisiaj.

Ten post został zaadaptowany z Not Today: The 9 Habits of Extreme Productivity autorstwa Erici i Mike'a Schultzów. Teraz dostępne wszędzie tam, gdzie sprzedawane są książki.

W kochającej pamięci Ari „Danger” Schultz

Kolaż Ari